Cieszę się bardzo, że Marzena z Łukaszem już ożenieni:) chociaż z drugiej strony coś się właśnie skończyło. Czasem się zdarza, że jeszcze kilka tygodni po ślubie para młoda chętnie się kontaktuje, ożywają wspomnienia, wszystko jest jeszcze takie świeże. Drugi moment odrodzenia kontaktów z konsultantem to czas odbioru zdjęć i video, a później już każdy zaczyna żyć własnym życiem.

Z Marzeną były to szczególne przygotowania, bo jeszcze chciałyśmy to opisać. Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie w ulubionej cukierni Marzeny w Chocolismo:) Później jeszcze nie raz się w niej spotykałyśmy wypijając litry kawy i zajadając się deserkami:) no i oczywiście planując:)

Nasze plany były bardzo ambitne. Chciałyśmy pokazać, jak może wyglądać współpraca panny młodej z konsultantem ślubnym przy okazji planowania konkretnego ślubu. Marzenka zgodziła się, ba nawet sama zaproponowała zostanie królikiem doświadczalnym.

Ktoś kto śledził nas od początku mógł się dowiedzieć trochę o planowaniu budżetu, polecaniu podwykonawców, rozwiązywaniu konkretnych problemów np. z zaproszeniami, naukami prześlubnymi, sporządzaniem scenariusza itd.

A przede wszystkim najbardziej zależało nam, żeby pokazać, że te przygotowania mogą być fajne i da się miło współpracować. Marzena z Łukaszem zawsze mieli własne zdanie i ich decyzja była ostateczna. Zadaniem konsultanta jest spełnić marzenia i podpowiedzieć, jak to zrobić najlepiej, pomóc Młodej Parze zostać bohaterami swojego wesela.

W trakcie wyskoczyło nam kilka nieprzewidzianych rzeczy, przez co wpisy ukazywały się rzadziej. Mnie porwał sezon ślubny i inne moje wesela a Marzenkę dopadła sesja i nowa praca. Nie wszystko więc poszło tak, jak zaplanowałyśmy.

Ktoś może przy tej okazji stwierdzić: więc po co planować? Czy nie lepiej zdać się na to co przyniesie los? Takie stwierdzenia też słyszę często przy organizacji i pisaniu scenariusza: po co to spisywać, najfajniejsze jest improwizacja.

Niestety nigdy się z tym nie zgodzę. Po pierwsze dlatego, że widziałam zbyt wiele wesel „improwizowanych”, czyli de facto ze straconym mnóstwem czasu na dogadywaniu szczegółów w trakcie imprezy. A już na pewno nie zgodzę się z tym w przypadku biznesu, prowadzeniu firmy, bloga czy czego tam chcemy.

Tylko dobre planowanie może nam pomóc ograniczyć straty, które właśnie przyniesie nam los. W przypadku braku dobrego planu stajemy czesto bezradni nie wiedząc w którym kierunku podążyć, zniechęceni często załamani rzucamy coś, co miało świetnie prosperować.

Także wracam do planowania, bo nie zamierzam rezygnować z tego co dotychczas robiłyśmy. Może Marzena mi jeszcze pomoże? A czytelnicy, mam nadzieję, że dalej nas będą dopingować i chętnie czytać o organizacji wesel.