To niesamowite jak często obserwowałam wpływ złych doradców na bieg przygotowań weselnych.

Może wyobrażasz sobie takiego człowieka, jako postać z telenoweli brazylijskiej. Demoniczna kobieta z mściwym błyskiem w oku, która knuje perfekcyjną intrygą za plecami niewinnej bohaterki.

Jednak taki zły doradca przychodzi do nas najczęściej pod postacią kochanej cioteczki, jowialnego wujka albo nadgorliwego kuzyna. Jedno jest pewne — atak najczęściej przychodzi niespodziewanie.
Tamto wesele było naprawdę perfekcyjnie zaplanowane. Tak musiało być, gdyż odbywało się na piątym piętrze hotelu, w którym jeździła tylko jedna winda. Jakbyśmy nie myśleli nad scenariuszem, zawsze nam wychodziło, że najpierw muszą wyjechać na górę goście, a potem Młodzi. Sypanie kwiatkami i życzenia miały odbyć się na tarasie.

Młodym przede wszystkim zależało na sprawnym przemieszczeniu się.

Goście wyjątkowo zdyscyplinowani wyjeżdżali na piąte piętro, winda kursowała dobre pół godziny tam i z powrotem. Upał lał się z nieba, kiedy przed wejściem hotelowym czekałam na młodych. Nawet cieszyłam się, że trochę się spóźniają.
Aż nagle zjawiła się przede mną ciotka. Starsza, elegancka pani w kapeluszu a za nią kilka osób z rodziny.

– To pani odpowiada za ten bałagan? – nacisnęła moje ramię palcem w koronkowej rękawiczce.

– Goście powinni czekać na samochód panny Młodej i witać ich tutaj – kontynuowała.

-Ma Pani rację, ale z przyczyn logistycznych ustaliliśmy z parą młodą inaczej – odparłam grzecznie.
– To źle.
Zrobiło się trochę nieprzyjemnie. A za chwilę miała nastąpić wręcz katastrofa organizacyjna.

Młodzi nadjeżdżali a zamiast ustalonej wersji miałam kłębiący się pod windą tłum. Następni zdezorientowani goście zaczęli zjeżdżać windą i głośno komentować tę sytuację.
– Ma ciocia rację, przecież zawsze czeka się na samochód.
– Dobrze, że ciocia czuwa, bo byśmy przegapili przyjazd.
Ja, obca kobieta stoję naprzeciwko nestorki rodu, która niewątpliwie ma rację. Taki jest zwyczaj tylko…w tym momencie to nie ma znaczenia.
Nagle dzwonek mojego telefonu. Dzwoni Pan Młody z informacją o dalszym spóźnieniu. Oddycham z ulgą.
– Szanowni Państwo – próbuję nadać mojemu głosowi przyjemnie brzemiennie — właśnie dzwonił Pan Młody – niestety na trasie był wypadek. Bardzo proszą, aby wszyscy czekali na tarasie, żeby dalsza część życzeń przebiegła sprawnie i zgodnie z harmonogramem.

Biorę stanowczo ciotkę pod ramię i prowadzę do windy.

Zły doradca więc to nie demoniczna wróżka rzucająca urok, ale właśnie kochana ciocia, która chce jak najlepiej tylko…  no właśnie w złym czasie.

To  osoba, która postrzega Twoje wesele przez pryzmat swoich własnych doświadczeń oraz swojej własnej osoby. Jej pomysł może być najlepszy na świecie, ale rzucony bez konsultacji i  ustaleń zepsuje ważny moment.

Czy jesteśmy w stanie przygotować się na takie sytuacje? Na pewno jednym z rozwiązań jest poinformowanie najbliższych o niecodziennym scenariuszu, odstępstwach od tradycji.

No i dobrze mieć osobę, która tego niecodziennego scenariusza przypilnuje.

A jeśli potrzebujesz porady –  napisz do mnie koniecznie: kontakt@annaboron.pl