Właśnie skończyłam koordynację sobotniego wesela. Piszę to w środę! Na czym właściwie polega taka koordynacja i czy naprawdę Młodzi nie są w stanie sobie z tym poradzić sami?

Na miesiąc przed weselem należy sporządzić bardzo dokładny scenariusz: wypisać telefony do wszystkich podwykonawców, założenia dekoracyjne w kościele, w sali i przede wszystkim minuta po minucie określić, co się będzie działo od momentu przygotowań do samego końca wesela.Wiele par uważa to za niepotrzebne, gdyż wydaje się, że to zabije spontaniczność, zabawę itd. Nigdy się z tym nie zgodzę i do końca moich dni będę walczyć o porządnie napisane scenariusze. Scenariusz nie jest dla gości! On jest dla podwykonawców, osób, z którymi współpracuje się na weselu. Aby te osoby wiedziały co i w jakim momencie mają robić muszą mieć wszystkie informacje spisane w jednym miejscu. Chyba, że chcecie aby przez całe wesele ktoś do Was podchodził i dopytywał: co teraz?, a robimy oczepiny? A będą podziękowania?

Następnie tydzień przed weselem należy nanieść różne poprawki, skorygować nasz scenariusz jeśli tego wymaga i wysłać do wszystkich podwykonawców. Ja osobiście trochę modyfikuję scenariusze dla różnych podwykonawców bo np. dj czy manager lokalu nie potrzebują informacji o przebiegu ślubu.

Potem dzwonię do wszystkich podwykonawców, kierowców, managerów z pytaniem czy wszystko jest dla nich jasne i czy pamiętają o ustaleniach.

Dzień przed weselem zaczyna się koordynacja w pełnym znaczeniu tego słowa. Najczęściej wtedy przywozi się alkohol, robi dekoracje, pilnuje przygotowania sali.

Dzień ślubu to już szczyt organizacyjnej gorączki. Obok doglądania przygotowań sali, kościoła, dowozu bukietów, koordynacji przyjazdu gości, wyjazdu na ślub, koordynacji muzyków w czasie uroczystości, przebiegu liturgii itd. trzeba również ogarniać podwykonawców którzy się zjeżdżają, rozstawiają i mają tysiące pytań.

Chwila wytchnienia następuje w trakcie obiadu, ale koordynatorzy wtedy przygotowują wazony na kwiaty, dokonują odpraw podwykonawców np. muzyków ze ślubu, autokarów itd. rozliczając się z nimi.

W czasie wesela dochodzi do wielu nieprzewidzianych incydentów, na które trzeba reagować błyskawicznie pamiętając również o realizacji scenariusza.

Ogromnie dużo czasu zajmuję koordynacja transportu. Od godziny 12 w nocy faktycznie jeden koordynator tym się głównie zajmuje.

Kiedy goście i Młodzi idą już spać następuje wielkie sprzątanie trwające czasem do popołudnia.
Potem zostaje jeszcze rozliczanie podwykonawców, którym płacimy po weselu, dopilnowanie poprawin i jeszcze pleneru zdjęciowego. No i w połowie tygodnia można odpocząć.

Pytanie postawione w tytule można by też postawić inaczej: czy nie szkoda Młodej Parze czasu z jedynego dnia w swoim życiu na załatwianie i ogarnianie tak prozaicznych spraw?