Kiedy dostałam pierwszego maila od Marzeny (wtedy jeszcze Pani Marzeny), bardzo się ucieszyłam. Po pierwsze to zawsze miłe, kiedy coś się dzieje. Pojawia się wtedy u mnie takie miłe napięcie, że może uda się sfinalizować świetną realizację i  poznać niezwykłych ludzi.  W tym wypadku jednak bardziej ucieszyła mnie chęć spotkania wyrażona w pierwszych i prostych słowach przez młodych: „czy możemy się umówić na spotkanie?”

Cóż w tym dziwnego można zapytać? Niestety wiele moich koleżanek z branży to potwierdza. Młodzi piszą, czasem nawet dzwonią opisując swoje wyobrażenia o ślubie, weselu, atrakcjach itd. Po czym proszą tylko o podanie oferty cenowej. Wiele osób nawet nie ukrywa, że będzie to porównywała z ofertami podobnych firm. Jednak do spotkania wcale się nie kwapią mimo, że jest niezobowiązujące.

Ja jednak zawsze się staram namówić pary do spotkania choć wiele osób zarzuca mi, że niepotrzebnie zawracam sobie głowę: „wyślij ofertę, jak nie odpiszą to masz z głowy. Ile takich spotkań odbyłaś zupełnie bezproduktywnie?”

Faktycznie wieeeele razy spotkałam się z parami a z tych spotkań nic nie wynikło. Ale czy na pewno nic?

Po pierwsze spotykałam konkretnych ludzi, z zupełnie nowym spojrzeniem na sprawy wesela, budżetu i atrakcji co pozwoliło mi poszerzyć swoją wiedzę o ludziach, ich wyborach, ważnych decyzjach, sposobie komunikowania.

Dawno temu, kiedy zaczynałam pracę konsultanta ślubnego pierwszy rok można nazwać całkowitą porażką. Odbyłam ok 20 spotkań, z których żadne nie zakończyło się podpisaniem umowy! 20 spotkań, które przebiegały w miłej atmosferze, sympatycznie aż miło było wracać do domu i czekać na odpowiedź pary młodej. Oczywiście twierdzącą! Odpowiedzi czasem były: „dziękujemy, podjęliśmy inną decyzję.” A czasem nie było ich wcale. Nic tylko płakać w poduszkę. Ale jak już popłakałam – analizowałam każdą sytuację: co zrobiłam dobrze, co źle, co mogłam zaproponować, czego nie powinnam, czy dobrze zrozumiałam ludzi.

Postanowiłam również do wszystkich klientów wysyłać ankietę po spotkaniu aby dostać informację zwrotną, gdyż moja ocena sytuacji mogła być błędna. Odpisały mi 3 osoby! Kolejna porażka a właściwie potwierdzenie tezy, że nie ma się co wysilać.

Prawda jest jednak trochę inna, nie żeby zaraz jakoś bardzo pocieszająca, ale inna.  Część osób na prawdę inaczej finansowo planowała swój ślub i dopiero spotkanie ze mną pokazało im, że muszą coś skorygować – w pewnym sensie to mój sukces.

Część par chciała się tylko po to spotkać aby dowiedzieć się czegoś o organizacji, pociągnąć mnie za język, podpytać – można powiedzieć, że to też mój sukces.

Natomiast z kilku osobami na pewno nie nadawaliśmy na tych samych falach i takie doświadczenie uczy pokory. Zwłaszcza taką osobę jak ja, która chce aby lubił ją cały świat:)

Dlatego nigdy nie rezygnuję ze spotkań bo dla mnie świetna nauka, prawie darmowa bo tyle ile płacę za filiżankę kawy:)

Po drugie na każde spotkanie musiałam się dobrze przygotować, odświeżyć swoją wiedzę, pomyśleć o nowych pomysłach.

Parę razy zdarzyło mi się w nawale pracy pójść na spotkanie …z marszu. Nie mogę powiedzieć, że byłam nieprzygotowana, ale bardziej nastawiona na szukanie pomysłów na bieżąco w internecie. Oczywiście internet się zaciął, nie mogłam znaleźć akurat tego czego szukałam, zapomniałam jakieś nazwy itd. Zbyt uwierzyłam już w swój profesjonalizm. Spotkania więc dają mi ciągle szansę na nowy restart. Niestety ta branża sprzyja wypaleniu dlatego trzeba ciągle nowych motywacji.

Dla mnie to bezcenne doświadczenia. A co zyskują pary po spotkaniu z konsultantem? Z mojego doświadczenia wynika, że wszystkim parom się to opłaca.

Po pierwsze najważniejszą rzeczą omawianą na spotkaniu jest budżet- w jaki sposób go obliczać, jak go przygotować itd. Już sama wiedza na ten temat wystarczy aby spotkanie uznać za ważne i udane. Często zdarzyło mi się, że dopiero na spotkaniu ze mną para po raz pierwszy zaczęła się nad tym poważnie zastanawiać i to zastanawiać realnie.

Niestety wiele pomysłów weselnych opartych jest na nieznajomości budżetu i cen danej usługi. Wielu podwykonawców, głównie florystów, żali się, że dostają dziesiątki maili od osób, które zafascynowane jakąś dekoracją myślą, że da się ją zrobić za grosze.

Spotkanie z konsultantem to przede wszystkim spotkanie konkretnej osobowości. Często mimo genialnej oferty, dobrej ceny itd nie jesteśmy w stanie dogadać się z daną osobą. Po prostu denerwuje nas jej sposób bycia, mówienia, oczekujemy czegoś innego. Dlatego ważne aby spotkać się przed podpisaniem umowy choćby na skype. Dla mnie też jest ważne jak jest dana para – czy się dogadamy, czy się polubimy. Musimy pamiętać, że będziemy współpracowali prawie rok a czasem dłużej.

Dla ułatwienia podpowiem, że Ślubna Pracownia skupia konsultantki o zacięciu artystycznym, bardziej bezpośrednie, wesołe – po prostu fajne babki:)

Zapraszam też na mój kanał na YT – można od razu zobaczyć jak wyglądam, co mówię i czy to się Wam spodoba.

A ten artykuł miała być o pierwszym spotkaniu z Marzeną, ale to chyba już następnym razem:)