Kojarzycie? Nasłuchałam się tego na wielu weselach i nadal zastanawiam się czy to działo się naprawdę czy to tylko moja chora wyobraźnia:)  Piosenka mało radosna, mało miłosna, ale o obrączce, a obrączka jest niezwykle ważnym elementem ślubnym, o którym nie można zapomnieć. O piosence nie musicie pamiętać (jest to nawet niewskazane, z czystej przyzwoitości:)), ale o tych dwóch krążkach już tak!

My chcieliśmy mieć obrączki wyjątkowe, – czyli jak już kiedyś wspominałam specjalnie dla nas. Obrączki, które będą indywidualne i nikt nie będzie miał takich samych. Gdzie szukać innych od wszystkich obrączek? Tylko w Innych Obrączkach Andrzeja Bielaka. Pierwsze zdanie, jakie usłyszeliśmy po wejściu do galerii – „Pierwsza zasada Pana Bielaka to brak zasad” – i zgodnie z tą zasadą zaplanowaliśmy jak będą wyglądać nasze obrączki. Nie będę zdradzać szczegółów, bo przecież warto mieć jakieś niespodzianki – będą gotowe to pokażę Wam, co z tego wyszło. Pani od razu sprawdziła jakie mamy rozmiary, dopytała jaką chcemy grubość i szerokość obrączek. Dlaczego? Wiadomo, że po to żeby wyglądały tak jak sobie to wymarzyliśmy, ale również żeby wiedzieć ile to wszystko będzie kosztować:) Na początku byłam bardzo entuzjastycznie nastawiona, bo przecież rozmiar mojego palca to 9, więc zaoszczędzimy, ale – no tak jest ale – i to ale to liczba 27 – rozmiar obrączki Łukasza. Słowa Pani, że po przeliczeniach wyszło nam tak średnio półtorej pary rozwiała moje nadzieje. Ale tutaj pojawia się „ale” numer dwa. Cena jest przystępna nawet na to nasze półtorej pary, a zresztą za takie niezwykłe obrączki warto zapłacić nieco więcej.

Pamiętajcie, jeżeli planujecie spędzić życie z tym jedynym to warto zainwestować, bo przecież to na całe życie – bo umowa to umowa:) Chyba, że jednak nucicie pod nosem windą do nieba to może lepiej złoty krążek sobie odpuścić.

Nasze krążki wciskamy na palce już za 199 dni. Czas ucieka, na szczęście Ania czuwa, dziękujemy:)

Obrączki na zdjęciu oczywiście dzieła Pana Bielaka.